Prom
W przyszłym tygodniu, jeśli pogoda nie przeszkodzi, będziemy świadkami ostatniego lotu promu kosmicznego. Ta leciwa konstrukcja, bowiem na deskach kreślarskich po raz pierwszy powstała pod koniec lat siedemdziesiątych, odbyła w sumie ponad tysiąc rejsów w przestworza. Dzięki promom możliwa była eksploracja najbliższego otoczenia naszej planety, chociaż nie obyło się bez chwil grozy. Dwa z pięciu promów uległy katastrofie podczas startu jak i lądowania. W drugim przypadku winne okazały się powłoki termiczne, które mają zapobiec spaleniu się pojazdu podczas przedzierania się przez ziemską atmosferę. Podczas przeglądów naziemnych i przygotowań do ponownego startu, mechanicy nie zauważyli uszkodzenia, jakie powstało pod skrzydłem. Płyty warstwowe, które mogą wytrzymać temperaturę rzędu kilku tysięcy stopni, są wykonane ze stopów keflaru i tworzyw sztucznych. Niestety, ich wada jest bardzo duża kruchość i podatność na pękanie. To właśnie było przyczyną tragedii jednego z promów, który nie wytrzymał piekielnej temperatury podczas lądowania z uszkodzoną powłoką termiczną. Wspomniane płytki mają przejść dokładne badanie, w celu możliwości zastąpienia ich innym materiałem w przyszłej generacji pojazdów kosmicznych.